Ostatnia aktualizacja: 11 grudnia 2001
Autor: Adam Marciniuk
W mrokach iluzji
Otaczająca nas rzeczywistość jest kłamstwem. Świat przez nas widziany jest barierą, zgniłym całunem, który z trudem zasłania prawdziwy obraz naszej rzeczywistości, która jest przerażającym piekłem zbudowanym z krwi i cierpienia. Większość ludzkości to ślepcy, o ograniczonych zmysłach, nie mogących odróżnić fałszerstwa od prawdy, ta potworna choroba dotknęła również ludzkie umysły, które są zbyt słabe aby znieść konfrontacje z prawdziwą i nie przekłamaną rzeczywistością. Niektórym ludziom jednak udało się przekroczyć fałszywe bariery... Ty jesteś jednym z wybranych. Nie wiem w jaki sposób dokonałeś tego, czy zrobiłeś to świadomie a może to tylko zasługa losu, który wybrał Cię spośród wielu, stało się i nic już nie możesz na to poradzić. Zapomnij o swych najgorszych koszmarach, zapomnij o piekle, którego wizerunek przez lata kształtował się w twym ułomnym umyśle, to co ujrzysz, będzie stokrotnie gorsze od wszystkiego co do tej pory wpajano Ci przez lata, ustami fałszywych proroków.
Nasz świat, nie do końca jest fałszywy, jest niekompletną częścią większej, rozleglejszej rzeczywistości. Niektórzy głoszą iż nie istniej coś takiego jak jeden, prawdziwy obraz rzeczywistości, jest ich wiele a każda z nich rządzi się własnymi prawami. Miasta, w których przyszło nam żyć są mrocznymi ulicami Metropolis, które jest miejscem naszych narodzin, modelem wszystkich miast istniejących poza czasem i przestrzenią, nieskończonym miastem wietrznych alejek, zrujnowanych domów oraz brudnych drapaczy chmur z kamienia i stali. Większość Metropolis pogrążona jest w iluzji, jedynie najmniej ohydne i nieszkodliwe fragmenty są widoczne dla naszych oczu. Cmentarze, obozy śmierci, sale tortur są także, tylko fragmentami większej rzeczywistości, ukazanej przez rozpadającą się iluzję. Mimo iż nie zdajemy sobie z tego sprawy, są to przedsionki piekła, do którego normalnie możemy dojść jedynie poprzez śmierć.
Dostrzegając jedynie fragmenty otaczającej nas rzeczywistości, częstokroć nie możemy zrozumieć tego jak działa ten świat, jakie są przyczyny i powody zdarzeń, których staliśmy się mimowolnymi świadkami. Oglądają w telewizji relację, z kolejnego konfliktu zbrojnego, zastanawiamy się nad przyczynami jakie doprowadziły do tej sytuacji, nie rozumiemy dlaczego ludzie zabijają się w bitewnym szale, dlaczego masakrują jeńców, kobiety i dzieci. W rzeczywistości kontrolę nad ich umysłami przejęły istoty żyjące w Metropolis, o których nie mamy pojęcia. To właśnie one wykonują rozkazy swych krwiożerczych władców, władców którzy sprawują kontrolę nad iluzją i robią wszystko co w ich mocy ażebyśmy pozostali nadal ślepcami. Widzimy pożar trawiący dom zamieszkiwany przez cyganów i myślimy o jakimś szalonym pirotechniku lub neonaziście, ale w rzeczywistości to była nasza własna nienawiść do wszystkiego co obce i inne, to ona rozerwała cienki welon iluzji i przyniosła temu miejscu ogień z najgłębszych trzewi samego piekła. Poniekąd to nasze ograniczone umysły utrzymują iluzję, gdyż częstokroć nie chcemy dostrzec okrutnej prawdy. Jeśli zaś odważymy się ujrzeć świat w inny sposób, możemy dostrzec wszystkie te rzeczy, których nie byliśmy świadomi przedtem. Większość z nas popada w obłęd i choroby psychiczne, jeżeli jest zmuszona spojrzeć przez mentalne bariery. Nikt nie może ochronić się przed prawdziwym obrazem rzeczywistości, gdyż jest wiele miejsc i sytuacji, które zmuszają nas do zobaczenia prawdy. Izby tortur, obozy koncentracyjne, powodują rozszarpanie iluzji, mordy, ekstremalne emocje i pragnienia, choroby, cierpienia, mogą zmusić nas do jasnego widzenia.
Narodziny i rozpad iluzji
Przed wiekami, w czasach, które dawno pogrążyły się w mrokach historii, rodzaj ludzki posiadał boską moc władania nad materią. Posiadaliśmy pozwalające dostrzec nam całą rzeczywistość, byliśmy potężni i korzystaliśmy z naszej siły...I wtedy przyszedł On, Demiurg. On stworzył iluzję oślepiając nas tym samym i zamknął rodzaj ludzki w wiezieniu niewiedzy, sprawił iż większość Metropolis jest niewidzialna dla nas. Nikt nie wie dlaczego tak się stało, być może złamaliśmy prawa stworzone przez niego, być może Demiurg jest tylko człowiekiem, który czuł zagrożenie płynące od własnej rasy. Niezależnie od powodu, On włożył przekleństwo w nasze ciała wprost do naszych genów, zamykając nas tym samym w ograniczonej wizji. Aż do dnia dzisiejszego, tylko niektórym, wybranym jednostkom udało się przełamać całun iluzji, rozerwać go na strzępy i spojrzeć prosto w otchłań samego piekła. By kontrolować iluzję, Demiurg powołał do życia Archontów i Liktorów, bezwzględne, pozbawione uczuć istoty, których jedynym celem było utrzymywanie nas w niewiedzy. Przez wieki najważniejsze instytucje państwowe znajdowały się pod ich kontrolą, nieświadome swej roli, Pionki pomagały Demiurgowi kontrolować swe więzienie. Pierwsza próba wyzwolenia się ludzkości spod jarzma Demiurga, spełzła na niczym, powołana z inicjatywy Archontów, Święta Inkwizycja, pod przykrywką "walki z diabłem" skutecznie pozbyła się tych, którzy mieli odwagę by wyrwać się z objęć kłamstw. Płonące stosy i sale tortur, przez wiele lat powstrzymywały to, co było nieuniknione.
Pod koniec XVIII wieku Demiurg zaczął tracić kontrolę nad naszym więzieniem, zaś ludzkość powoli budziła się ze swego snu. Uważnie i ostrożnie zaprojektowane mity oraz systemy miar zaczęły być kwestionowane. Przez następne sto lat wszystkie starożytne mity, wierzenia i zapatrywania na świat rozpadły się, zaś przeróżne historie opisujące narodziny gatunku ludzkiego , które Demiurg obmyślił dla nas, zostały odrzucone. W końcu, w desperackiej próbie utrzymania ludzkości w ignorancji, Archonci rozpoczęli propagować teorię, stworzoną przez liktora Darwina, o ewolucji gatunków. Miała to być bardziej wyszukana alternatywa starych mitów, teoria, której zadanie było nadanie ludzkości korzeni, miało nas to powstrzymać przed patrzeniem w przeszłość. Chcąc chronić ustalony od wieków porządek, Archonci próbowali wprowadzić nowy system wiary zwany "nauką", miało nas to oślepić i z powrotem zepchnąć w odmęty niewiedzy. Ta próba zakończyła się fiaskiem.
Około roku 1920 Demiurg zaginął, uciekł bądź umarł. Nikt nie jest wstanie przypomnieć sobie kiedy odszedł, w efekcie zaczęto wątpić w to czy kiedykolwiek istniał. W rosnących z zastraszającą prędkością miastach coraz więcej Metropolis stawało się widoczne . Slumsy, getta i zniszczone industrialne obszary stały się miejscem gdzie odżywały pradawne źródła ludzkości, miejsc w których mogliśmy widzieć przez iluzję i wejść do Metropolis powstawało coraz więcej i więcej. Powoli, zakorzenione w naszych genach przekleństwo coraz słabiej oddziaływało na nasze zmysły, odzyskaliśmy część naszej umiejętności widzenia poprzez iluzję, ale z powodu braku posiadanej niegdyś mocy, jest to niepewne i przerażające doświadczenie. Niektórzy spośród nas boja się prawdy i nadal wolą pozostać w kłamstwie, zaprzeczać istnieniu Metropolis.
Zaginięcie Demiurga miało wpływ nie tylko na rodzaj ludzki. W najgłębszych czeluściach samego piekła, poza granicami śmierci, zbudził się Astaroth, mroczna strona i druga połowa Demiurga. Zdając sobie sprawę z tego iż nie może istnieć on bez swego brata a jego moc jest zagrożona, wyruszył na jego poszukiwanie. Odnalazł jedynie puste, pozbawione życia raje, gdzie zdezorientowani Serafini wędrowali bezcelowo, podróżował poprzez różne wizerunki piekieł ale odnalazł jedynie kurz i bezczynne Anioły Śmierci. Wiara stała się martwa zaś zdezorientowani ludzie, nieświadomie tworzyli swoje własne obrazy piekieł i czyśćców. Widząc to, Astaroth zebrał swe legiony potępionych, przybrał fizyczną formę i wkroczył do naszego świata w poszukiwaniu Demiurga. On planuje totalną wojnę, końcową i ostateczną apokalipsę, która na nowo wepchnie nas z powrotem w ignorancję. W najbardziej ukrytych i strzeżonych miejscach w Afryce, Europie wschodniej, Ameryce Łacińskiej i Środkowym Wschodzie jego generałowie zbierają swoje armie, natomiast on sam nadal poszukuje Demiurga. Astaroth nie jest jedynym, który zainteresował się przebudzająca się ludzkością, Archonci i nieliczni Liktorzy, którzy do tej pory strzegli naszego wiezienia zaczęli walczyć między sobą o to kto będzie rządzić światem. Czterech z nich zaginęło i tylko sześciu nadal zamieszkuje mroczne cytadele Metropolis, gdzie nigdy nie przestają snuć intryg przeciw tym, którzy pozostali. Liktorzy albo nadal kontynuują swe próby utrzymania ludzkości w iluzji albo przyłączają się do sił Astarotha, by wraz z nim wywołać apokalipsę. Jednakże iluzja rozpada się coraz bardziej. Archonci wraz z niektórymi nadal wiernymi im Liktorami coraz bardziej angażują się w wojnę między sobą, zaś pozbawieni bezpośredniej kontroli Astarotha, Aniołowie Śmierci oddzieliły się od swego pana wstępując do naszej rzeczywistości tworząc nowe czyśćce. Bezdomni Serafini uciekają z rozpadających się rajów i także wchodzą do naszego świata.
Archonci, Liktorzy, Aniołowie Śmierci i Razydzi są nam znani gdyż ich historia jest bezpośrednio związana z naszą, oni żyli blisko nas i byli dla nas widzialni. Kiedy nasze więzienie zaczęło się rozpadać, dostrzegli nas Ci, którzy wcześniej nie mieli o nas pojęcia, niektórzy są nam znani ze starych mitów oraz legend, innych nie potrafimy nazwać bądź pojąć. Cele, którymi się kierują, są najrozmaitsze. Jedni próbują otworzyć nam oczy, tak abyśmy mogli dostrzec rzeczywistość, inni za wszelką cenę chcą na powrót zamknąć nas w naszym wiezieniu. Dla niektórych zaś, jesteśmy tylko śmiesznymi zabawkami, ślepymi myszkami, którymi można się bawić a potem zabić. Dostrzegły nas Azqule, którzy niegdyś byli naszymi niewolnikami, teraz szukają zemsty za dawne krzywdy i bawią się upokarzaniem dawnych panów.
Taroticum
Taroticum, niegdyś było niezwykle potężną talią kart, która stworzona została aby kontrolować i manipulować iluzją. Właśnie jej używał Demiurg, kiedy pozbawiał nas zmysłów oraz mocy. Niewiele wiadomo o tym w jaki sposób działała, jakie zaklęcia i istoty zawierała. Wiadomym jednak jest to, iż dzięki jej potędze nikt nie był na tyle silny ażeby przeciwstawić się woli Demiurga. Podobno jej zaginięcie stało się powodem odsunięcia Demiurga w cień, który przerażony brakiem swego najsilniejszego oręża, zmuszony został do ucieczki. Zaraz po jego zniknięciu stworzono prostą talię kart, którą można było wykorzystać do manipulowania rzeczywistością. Na kartach znalazły się wizerunki, istot, miejsc, czarów, poleceń oraz wpływów jakie można wywrzeć na iluzji. Mimo iż kopia nie może równać się z potęga oryginału, to jednak jest na tyle silna iż dysponuje mocą tworzenia a zarazem zniszczenia. Każdy Archont oraz Anioł Śmierci dysponuje swoją własną wersją Taroticum. Jednakże wszystkie posiadają wspólne cechy. Układa się je według tego samego schematu ( budując w ten sposób dysponujący własną mocą "mistyczny krzyż" ) oraz wszystkie karty potrzebują specyficznego rodzaju mocy ( każda innej ) zwanych "kolorami". Kolory to "czaszka" ( symbolizująca śmierć, zniszczenie oraz destrukcje ), "róża" ( symbolizuje, namiętność, perwersję, pragnienia ), "klepsydra" ( symbolizuje czas, oraz przestrzeń wokół nas ), "oko" ( symbolizuje szaleństwo, brak kontroli nad poczynaniami ) oraz "półksiężyc" ( reprezentuje sny, wizje, koszmary i majaki ). Tak oto wygląda broń, którą posługują się Archonci oraz Aniołowie Śmierci, broń dzięki której nadal mogą kontrolować rozpadająca się iluzję.
Gracze, którzy zdecydują się grać w fabularną wersję KULT stają się zwykłymi, ludźmi, pionkami starającymi się odkryć prawdziwy świat, prawa jakimi się rządzi. Ci którzy wolą jednak zagłębić się w systemie karcianym wcielają się w Archontów bądź Aniołów Śmierci, którzy walczą ze sobą o dominację nad światem. Trzecia grupa graczy, która zdecyduje się na połączenie systemu karcianego z fabularnym, stają się Aniołami, bądź Archontami, którzy nie tyle co walczą o kontrolę nad światem, ale odgrywają specyficzne kampanie, dzięki którym fabuła staje się istotnym elementem dla karcianki a zdobycie świata wiąże się z bardzo wieloma partiami ( każda partia to inny cel, zaś wykonanie zadań w ostatecznym rozrachunku powoduje kontrolę nad światem ). Łączenie kart i fabuły jest najtrudniejszym zadaniem, tylko dla zaawansowanych graczy, którzy zmęczeni są ciągłymi potyczkami, mającymi ten sam cel. Takie podejście do sprawy wymaga stworzenia scenariusza a nawet potrzebna jest czasem osoba, która byłaby specyficzną wersją Mistrza Gry. Tu inwencja należy do was.